PSYCHOLOG SZKOLNY – INFORMACJE

Stresory w życiu dzieci i dorosłych

Pojęcie stresu kojarzy nam się najczęściej z lękiem, zdenerwowaniem i obawą np. przed ważnym egzaminem, rozmową o pracę, czy w przypadku dzieci – przed sprawdzianem, zawodami czy zmianą szkoły/klasy. Tymczasem ciekawa jest perspektywa koncepcji Stuarta Shankera tzw. Self-Reg, która jako stres opisuje nadmierne obciążenie układu nerwowego człowieka. Teorię tę można zastosować w codziennych działaniach wychowawczych – w domu i w szkole. Autor tłumaczy, że zachowania dziecka, które oceniamy jako „niegrzeczne”, jest najczęściej zachowaniem wynikającym z nadmiernego stresu. Co zatem możemy zrobić, aby ograniczyć stres naszych dzieci?

Mózg trójjedyny – współpraca trzech części mózgu

Model „mózgu trójjedynego” zakłada, że mózg człowieka składa się z trzech części:

– mózgu gadziego, najstarszego ewolucyjnie, odpowiedzialnego za podstawowe funkcje życiowe jak oddychanie, krążenie krwi, głód i pragnienie czy instynkt obronny;

– mózgu ssaczego – zawierającego układ limbiczny, odpowiadający za nasze emocje;

– kory nowej – najmłodszej części mózgu, związanej z wyższymi funkcjami, takimi jak język, myślenie czy samokontrola.

W sytuacjach silnego stresu kontrolę nad zachowaniem dziecka przejmuje „mózg gadzi” i układ limbiczny. Jak to wygląda w praktyce? Dziecko, które krzyczy, bije, przestaje się odzywać albo płacze, prawdopodobnie odczuwa z jakiegoś powodu zagrożenie – dwie pierwsze części jego mózgu każą mu „walczyć albo uciekać”. Trudno oczekiwać od malucha, że przemyśli swoje zachowanie, szczegółowo wyjaśni nam jego powody i zacznie się inaczej zachowywać, jeśli w danej chwili kora nowa – odpowiedzialna za myślenie czy kontrolowanie własnych reakcji – nie jest w stanie dojść do głosu. Pierwszym krokiem jest zatem stworzenie spokojnego, dającego poczucie bezpieczeństwa środowiska wychowawczego, a w konkretnej sytuacji po prostu przeczekanie gwałtownej reakcji, bycie blisko, przytulenie. Ważne, aby osoba dorosła sama zachowała spokój i nie dała się zarazić emocjom dziecka 😊 Kiedy młody człowiek uspokoi się i wyciszy, wówczas nadchodzi czas na rozmowę i wyjaśnienia.

Samokontrola czy samoregulacja?

Rodzicom zależy na wykształceniu w dziecku umiejętności panowania nad swoimi emocjami. Czasem jednak kładą nacisk na samokontrolę – zdolność „zaciśnięcia zębów” i powstrzymania się od reagowania, co skutkuje wzrostem napięcia i tym, że dziecko „wyżyje się” na kimś słabszym przy najbliższej okazji. Zamiast tego warto rozwijać u dzieci zdolność samoregulacji, czyli:

– wczesnego rozpoznawania u siebie oznak napięcia – w ciele, emocjach, myśleniu;

– umiejętność unikania stresorów i dbania o własną równowagę emocjonalną;

– wiedzę i umiejętność relaksowania się i regenerowania sił.

Rodzic jako przewodnik i „mózgowe Wi-Fi”

Aby dziecko zdobyło umiejętność samoregulacji, czyli dojrzałego sposobu kierowania samym sobą, muszą mu w tym pomóc osoby dorosłe. Podejście Self-Reg opisuje 5 kroków na drodze do zmiany zachowania:

  1. Odczytaj sygnały i przeformułuj zachowanie – zacznij spostrzegać kłopotliwe zachowania dziecka jako sygnał stresu. Przestań oceniać dziecko jako „niegrzeczne” czy „złe”.
  2. Zidentyfikuj stresory – zadaj pytanie, co powoduje trudne zachowania.
  3. Zredukuj stresory – usuń lub staraj się złagodzić działanie czynników źle wpływających na dziecko.
  4. Rozwijaj w dziecku świadomość jego wewnętrznego stanu – kiedy i na ile jestem zestresowany? Kiedy i na ile jestem spokojny?
  5. Zorientuj się, co pomaga dziecku się uspokoić, odpocząć i odnowić zasoby energii –  szukaj korzystnych strategii regeneracji sił dziecka np. sport i ruch, rozwijanie zainteresowań i pasji, relaksacja.

 

Co ważne, powyższe kroki należy najpierw zastosować u siebie samego, ponieważ w dzisiejszym świecie wszyscy jesteśmy narażeni na duży stres. Jeśli dorośli nauczą się stosować pożądane sposoby radzenia sobie z codziennymi problemami, dzieci będą mogły nabyć prawidłowe wzorce reagowania poprzez naśladownictwo, a także przez tzw. „mózgowe Wi-Fi”. Zjawisko to polega na pewnym połączeniu między mózgiem rodzica i dziecka – nie od dziś wiadomo, że dzieci są jak emocjonalne barometry: wyczuwają emocje rodzica, potrafią je odczytać z nawet subtelnych sygnałów niewerbalnych.

Co nas stresuje?

Teoria Stuarta Shankera podaje kilka obszarów samoregulacji, a w każdym z nich mogą wystąpić stresory, a więc czynniki wewnętrzne i zewnętrzne, obciążające system nerwowy i negatywnie wpływające na funkcjonowanie dzieci i dorosłych:

  1. Obszar biologiczny – np. niewłaściwa dieta, głód, zbyt mała ilość snu, hałas, niska/wysoka temperatura otoczenia, nadmiar bodźców wzrokowych, choroby, nadwrażliwość dotykowa itp.
  2. Obszar emocjonalny – np. silne emocje dziecka: nieprzyjemne lub przyjemne (!);
  3. Obszar poznawczy – np. trudności w koncentracji uwagi, zbyt łatwe/trudne zadania, zbyt wiele/mało informacji, zbyt szybkie tempo, negatywne myśli itp.
  4. Obszar społeczny – np. kontakty z nowymi ludźmi, nowe i nieznane sytuacje społeczne, trudności w komunikacji z innymi, konflikty, bycie ofiarą przemocy w grupie rówieśniczej, negatywne komentarze innych osób na nasz temat itp.
  5. Obszar prospołeczny – np. reakcja na silne emocje innych ludzi (np. reakcja dziecka na zestresowanego rodzica), stres wynikający z konieczności podporządkowania własnych potrzeb wymaganiom wynikającym w danej sytuacji (np. czekanie na swoją kolej).

Odkrycie negatywnie działających na nas stresorów otwiera drogę do ich wyeliminowania lub przynajmniej ograniczenia, przez co obniża poziom odczuwanego stresu 😊

Warto zatem wejść w rolę „detektywa stresu”, aby pomóc lepiej funkcjonować i sobie i swoim dzieciom.

 

Emilia Wojcieszczyk, psycholog

 

W artykule wykorzystano treść książki „Self-Reg” dr Stuarta Shankera, Wyd. Mamania, 2016.


Trudne emocje u dzieci – jak je „ugryźć”?

Problemem spędzającym sen z powiek wielu rodzicom są sytuacje, kiedy ich dzieci przeżywają silne emocje. Uczucia towarzyszą każdemu człowiekowi na co dzień, powinny być zatem kwestią dobrze znaną, jednak częstotliwość, intensywność i siła emocji wyrażanych przez młodego człowieka może porazić i zbić z tropu najbardziej spokojnego rodzica.

Trudne są momenty, gdy dziecko wpada w złość, zwłaszcza gdy towarzyszy jej agresja słowna lub fizyczna. Niepokoją nadmierne lęki dziecięce, wstyd, który nie pozwala dziecku normalnie funkcjonować czy stany przedłużającego się smutku i przygnębienia.

Emocje dzieci różnią się od emocji dorosłych

Warto pamiętać, że u dzieci oraz dorastających młodych ludzi mechanizmy kontroli i panowania nad własną emocjonalnością są w trakcie kształtowania się i dojrzewania. Nie dziwi zatem fakt, że w porównaniu do osób dorosłych dzieci bywają:

– bardziej chwiejne emocjonalnie,

– przeżywające emocje silniej i intensywniej,

– bardziej bezpośrednie w wyrażaniu uczuć poprzez zachowanie, działanie.

Niektóre intensywne emocje są także nieodłącznie związane z okresem rozwojowym, w jakim znajduje się dziecko np. przedszkolaki często boją się ciemności, a nastolatki chodzą obrażone na cały świat i buntują się na każdym kroku. Ważne jest, aby pamiętać, że również dzieci z niepełnosprawnością intelektualną mogą inaczej przeżywać trudne sytuacje, odbierając pewne bodźce mocniej i z większą wrażliwością. Mogą też zmagać się z większymi trudnościami w kontrolowaniu przeżywanych emocji – często są spontaniczne w swoich reakcjach, bardziej impulsywne.

Co zatem powinno wzmóc naszą czujność?

Ważną wskazówką będzie obserwacja, że dziecko dotychczas pogodne i przewidywalne w swoich reakcjach nagle zaczyna doświadczać silnych przykrych emocji – robi się rozdrażnione, zalęknione itp. – nagła zmiana.

Niepokojące jest, gdy trudne emocje u dziecka pojawiają się z dużą częstotliwością, przez długi okres czasu i we względnie spokojnych i neutralnych sytuacjach  np. dziecko wpada w stany panicznego lęku, ciągle złości się bez wyraźnego powodu, często jest smutne i płacze – zbyt często, długotrwale i nieadekwatnie do siły działającego bodźca.

Warto przyjrzeć się dziecku, którego funkcjonowanie w rodzinie lub wśród rówieśników wyraźnie pogarsza się na skutek przeżywania trudnych emocji. Młody człowiek popada w konflikty, wyrządza sobie lub komuś innemu krzywdę, unika pewnych sytuacji (np. z powodu lęku przestaje chodzić do szkoły czy zgłaszać się na lekcji), przestaje wychodzić z domu, rezygnuje z dodatkowych aktywności – pogorszenie funkcjonowania dziecka.

Naszą reakcję koniecznie powinny wywołać wyraźne sygnały dyskomfortu zgłaszane przez samo dziecko – dziecko samo zgłasza, że jest mu trudno z jakimś uczuciem.

Rozmowa, empatia, szukanie pomocy

Każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i potrafi szybko rozpoznać niepokojące sygnały w jego zachowaniu. Często pomaga uważna obserwacja dziecka i ogromnie istotna – rozmowa, próba odkrycia, jaka jest przyczyna problemu. Może w ostatnim czasie w życiu naszej rodziny zaszły poważne zmiany? Może dziecko przeżywa pierwsze zakochanie? Pokłóciło się z kolegą? Poniosło porażkę w zawodach?

Bardzo cenne jest, jeśli rodzic pozostaje w bliskim kontakcie ze swoim dzieckiem, zna jego rozterki, potrafi uważnie wysłuchać, w prostych słowach nazwać emocje dziecka i zaakceptować fakt, że one się pojawiają np. „Widzę, że jesteś rozzłoszczony, co cię tak zdenerwowało? To zrozumiałe, każdy się czasem złości. Jak mogę ci pomóc? Może coś razem wymyślimy?”

Jeśli ocenimy, że emocje naszej pociechy są nadmiernie częste, bardzo silne i utrudniające jej życie, wtedy:

– porozmawiajmy z wychowawcą – dowiemy się, jak sprawa wygląda z jego perspektywy i będziemy mogli wspólnie ustalić plan działania, aby pomóc dziecku;

– zasięgnijmy porady szkolnych pedagogów lub psychologa;

– jeśli dziecko pozostaje pod opieką lekarzy specjalistów np. neurologa lub psychiatry dziecięcego, jest obciążone chorobą neurologiczną, endokrynologiczną itp., zgłośmy nasze obserwacje lekarzowi na najbliższej wizycie.

Spokój rodzi spokój

Zaniepokojony o swoją pociechę rodzic musi najpierw poradzić sobie z własnymi emocjami. Nietrudno jest dać się ponieść nerwom, gdy syn lub córka krzyczy lub niszczy przedmioty, lub też poddać się stresowi, gdy widzi się dziecko smutne, zawstydzone czy zalęknione.

Pamiętajmy jednak, że nie ma problemów nie do rozwiązania. Nie takie emocje straszne, jak je malują. W większości sytuacji świadczą po prostu o dynamice życia i rozwoju dziecka, są nieuniknione, a nawet potrzebne.

A nawet jeśli zaczynają w życiu przeszkadzać, to istnieją sposoby, aby nad nimi popracować.

Emilia Wojcieszczyk, psycholog